S01E10 [Utracona prywatność] — Zanim znikniemy z sieci
„Wolność zaczyna się tam, gdzie odzyskujemy kontrolę.”
Pierwszy sezon „W sieci” był o utracie prywatności
Nie był o strachu, o słowach wprowadzających nerwowość i nakłaniających do udziału w szkoleniach — tym zajmuje się dział marketingu firm działających pod płaszczykiem dbania o bezpieczeństwo IT.
Był analityczny — o prostych sprawach, o tym, jak codzienność w sieci zaczyna wpływać i kształtować nasze wybory.
Prywatność nie znika w jednym momencie
Prywatność z czasem rozpływa się jak masło na gorącej patelni — w wygodzie, automatyzacji, personalizacji, w zgodach, które klikamy bez czytania.
W tym, że technologia wie o nas więcej, niż my wiemy o sobie, a algorytmy nie tylko przewidują nasze wybory i je podpowiadają, ale też zaczynają kształtować przestrzeń wyborów.
W tym sezonie było o tym, jak działa śledzenie, profilowanie, asymetria informacyjna, ekonomia danych.
Opowiedziałem o tym, że „nie mam nic do ukrycia” jest rezygnacją z własnych praw.
O tym, że prywatność jest warunkiem wolności i o tym, że wolność w sieci nie jest dana na zawsze.
Trzeba ją sobie zorganizować: świadomie, bez popadania w paranoję — ale konsekwentnie, metodycznie i trwale.
Warto też pamiętać, że im większy komfort, tym łatwiej przeoczyć moment, w którym zaczyna się zależność.
Zanim wejdziemy w Sezon 2 „W sieci”
Sezon 2 „W sieci” będzie o wolności symulowanej — o tym, jak systemy projektują nasze wybory, jak personalizacja staje się sterowaniem, a wygoda zamienia się w zależność.
Ale zanim tam wejdziemy, zrobimy coś innego.
Zmieniamy świat.
Żeby nie zamęczyć wszystkich technologią, po pierwszym sezonie „W sieci” uruchamiam pierwszy sezon „W terenie”.
Sezony „W terenie” będą pisane inaczej niż te „W sieci” — luźniej, swobodniej, bez proceduralnego języka bezpieczeństwa.
Mają być wentylem: dla mózgu czytelnika, dla autora i dla całego projektu.
Przestrzenią, w której można odetchnąć od technicznego tonu, cyfrowych zagadnień i cyfrowego stresu — mniej analitycznie, bardziej życiowo — z pasją do sprzętu, mobilności i terenowych rozwiązań.
Rusza pierwszy sezon „W terenie”
Sezon o wolności i praktycznej niezależności poza siecią:
- o podróżach,
- o EDC,
- o BOB,
- o INCH,
- o BOV,
- o mobilności,
- o praktycznej niezależności.
Nie znasz tych skrótów? To się świetnie składa — ja też ich kiedyś nie znałem.
Będzie między innymi o tym, że łóżko można zamienić na matę samopompującą, kaloryfer na ognisko, piekarnik na kijek leszczyny, ekran LCD na rozgwieżdżone niebo i zorzę polarną, a smog na świeże i czyste powietrze.
Będzie też „o tej jednej magicznej rzeczy”, która — będąc na wyposażeniu — potrafi błyskawicznie uratować życie.
Nie będzie w nim opisów technik survivalowych ani taktyczności.
Taktyczność to dziś często marketingowe określenie na sprzęt, który ma wyglądać groźnie, żeby nie pisać wprost, do czego służy.
Tu będzie proste życie, które nie potrzebuje powiadomień ani dopaminowych bodźców, żeby działać — i daje masę frajdy.
To zwykły, terenowy detoks dla mózgu: dekompresja od algorytmów, ekranów i ciągłego pobudzania.
Zakończenie
Tym akcentem kończy się pierwszy sezon — opowieść o utraconej prywatności.
W kolejnym nie przechodzimy od razu do symulowanej przestrzeni wolności.
Najpierw przejdziemy tam, gdzie wolność jest fizyczna, prosta i prawdziwa.
Sezon 1 ‘W terenie’ startuje.
Sezon 2 ‘W sieci’ poczeka, aż wrócimy z lasu.